Kategoria: Z WYPRAW

Podsumowanie sezonu motocyklowego 2019 – obsługa turystyki objazdowej

To był mój pierwszy tak intensywny sezon motocyklowy - ponad 40 tys. (> 40.000) kilometrów przebiegu na dwóch kołach w niespełna 7 miesięcy, nieco ponad 120 nieznanym mi wcześniej osób poprowadzonych w małych grupach najpiękniejszymi trasami motocyklowymi Europy. Dużo wrażeń, moc tych pozytywnych, ale i szczypta negatywnych, bilans jak w…

Czytaj dalej

Albania oczami motocyklisty – wrześniowo i (nie) hardcorowo… part 3!

Dla przypomnienia - nasz projekt to około 5 000 km rozłożonych w czasie 11 dni, z czego 5 dni i prawie 1/3 trasy w Albanii, pozostałe poza na tzw. dojeździe i powrocie. Czas więc na Albanię. Program dnia: 8:30 - opuszczamy Guest House Tara Canyon 11:00 - 12:00 - zatrzymujemy się…

Czytaj dalej

Albania oczami motocyklisty – wrześniowo i (nie) hardcorowo… part 2!

Dwa dni przelotowo po ok. 800 km każdy może dać się odczuć nawet dość aktywnym motocyklistom (na potrzeby wpisu definicja aktywny motocyklista = jeżdżący przy każdej sposobności, więcej niż 2 razy w sezonie, więcej niż 5000 km w sezonie... ), a co dopiero okazjonalnym. Zdaję sobie z tego sprawę, organizując…

Czytaj dalej

Albania oczami motocyklisty – wrześniowo i (nie) hardcorowo… part one!

Tak... part one...  i od czego tu zacząć? Tym razem zacznę od końca. Nie bez powodu odłożyłem pisanie bloga na dłuższy czas od powrotu. To był zbyt emocjonalny wyjazd i jeszcze bardziej powrót, żeby podjąć się przygotowania wpisu i za kilka lat nie żałować tego co się napisało, lub czego…

Czytaj dalej

Alpy i Dolomity w sierpniu… relacja na ciepło 3/3

WENECJA Dojeżdżamy... za nami ponad 410 km i sporo wrażeń. Niby nie dużo, jednak dość wymagający przejazd przez Stelvio i Gavię, nie licząc związanych z tym ekstremalnych emocji (a przynajmniej na wysokim "C") i całkiem górzysta trasa przez Trydent do Wenecji, niepozwalająca na jazdę tranzytową w tempie przejazdowym wyczerpały wszystkich.…

Czytaj dalej

Alpy i Dolomity w sierpniu… relacja na ciepło 2/3

Mija trzeci dzień naszej wyprawy. Za nami Grossglockner... Do miejsca zakwaterowania (Gasthof Goldenes Lamm) dojeżdżamy późno, zmęczeni wysiłkiem jazdy w deszczu… To co zastajemy na miejscu i jak spędzamy czas rekompensuje wszelkie niedogodności mijającego dnia… Po zakwaterowaniu uczestników (tutaj nie obyło się bez małych problemów i prostowaniu nieporozumienia z rezerwacją…

Czytaj dalej