„Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”

MOTOCYKL ZIMA

Zasad kilka bezpiecznej jazdy jesienią… a nawet zimą…

Chyba się starzeję… przestraszyły mnie jesienne dni słoty… zakończyłem sezon za wcześnie, a pogoda jeszcze sprzyja… no cóż uprawiam w końcu turystykę motocykową dla przyjemności… są tacy “prawdziwi” globetrotterzy, którzy w zimowych warunkach jeżdzą… ja nie i nie zamierzam.

Już pora jesienna dla motocyklisty jest i mniej przyjemna i mniej bezpieczna, zima zaś – w moich kategoriach subiektywnej oceny – stanowi wielowątkowe wyzwanie, w którym szosa jest bardziej torem treningowym jazdy ekstremalnej, niż miejscem wspólnym działań wielu uczestników ruchu publicznego. Przyda się więc zebranie kilku zasad, które być może pomogą wszystkim tym, którzy jeszcze na włanej skórze nie przekonali się o tym (i oby nie musieli).

DROGA JESIEN MOKRO

Ubiór…

Nie trzeba przekonywać do noszenia wierzchniej, wyłącznie motocyklowej odzieży. Zabezpiecza nas przed warunkami pogodowymi, ale co ważniejsze poprawia nasze bezpieczeństwo, dając możliwie najlepszą ochonę podczas nieszczęśliwego zdarzenia. Ważne są tutaj zarówno buty (ocieplane, na twardej, grubej podeszwie z usztywnianiem w kostce). spodnie spięte z kurtką, lub gruby pas nerkowy (zabezpieczające przed wychłodzeniem nerek), obydwie części wyposażone oczywiście w dobrej jakości ochraniacze, ocieplane rękawice oraz obowiązkowy komin, lub kominiarka. Pomijam kask, choć chyba jest najważniejszym elementem stroju motocyklisty.

Myślę, że ważne są również elementy garderoby pod ubraniem wierzchnim. Zdecydowanie dobra odzież termoaktywna i ewentualnie dodatkowe warstwy, które w przypadku postoju, lub choćby dłuższego zejścia “na ląd” można zdjąć, lub odpowiednim zestawieniem warstw wyregulować temperaturę ciała.

Motocykl…

Niska temperatura przyziemia, wilgoć, gnijące spady z drzew, oleje unoszone na powierzchni asfaltu są czynnikami obniżającymi znacznie przyczepność nawet niezużytej opony. Nie dopuszczam do siebie myśli o tym, że można by wyjechać porą jesienną, lub zimową na drogę w zużytym ogumieniu.  Wyobraźcie sobie owalny profil waszych opon, stykający się z powierznią drogi na bardzo krótkiej stycznej, na której guma nie posiada właściwości przyczepnych… nie odprowadza wody… jest sztywna, bo niezaprojektowana do niskich temperatur… Brrrr.

MOTOCYKL ZIMA

Nawierzchnia…

Gnijące spady z drzew, tłuszcz wypierany przez wilgość z porów jezdni ku jej powierzchni, woda nierzadko przymarzająca czyni nawierzchnię już w okresie jesiennym bardzo niebezpieczną. Zimą dochodzi niska temperatura, śnieg i oblodzenia.

Nie wystarczy sprawdzić stanu nawierzchni na pierwszym przejechanym kilometrze, tuż po starcie. Ocenę asfaltu trzeba prowadzić nieustannie obserwując daleko przed sobą. Dość pobieżną informację DROGA ZIMAdaje kolor nawierzchni – im bardziej matowa, tym większe prawdopodobieństwo, że nie będzie ślizga. Niepokojem i reakcją zwalniającą prędkość powinny skutkować wszelkie zaburzenia powierzchni jedni, w szczególności liście, kałuże i plamy.

 

Cały czas mam świadomość, że ABS na takiej nawierzchni jest bezużyteczny, a droga hamowania wydłuża się strasznie. Zakręty są niebezpieczne i dużo łatwiej zaliczyć szlif… Pomocne są systemy trakcji w nowych maszynach… neistety tylko pomocne i nie wyręczają. Trzeba o tym ciągle pamiętać!

 

Uwaga na zwierzęta…

ZNAK DROGOWY NIEDZWIEDZPola kukurydzy, oczekującej na cięcie (ostatnie łany koszone są nawet zimą) i obszary leśne to miejsca, przy których spotkanie zwierzyny jest prawie pewne. Okres jesienny i zimowy ubogi w pożywienie jest dla wszystkich roślinożerców (i podążających ich tropem mięsożerców) czasem wędrówek w poszukiwaniu jedzenia.

Zwalniam nie tylko tam, gdzie postawiono znaki drogowe… zwlaniam wszędzie tam, gdzie moja wyobraźnia każe mi przypuszczać, że w ciągu 3 sekund na drodze może pojawić się zwierzyna płowa, a i wolniejsza też nie wiele więcej da mi szans na jej ominięcie.

Dystans…

Podobnym zagrożeniem do zwierząt mogących pojawić się nagle na jezdni są sami uczestnicy ruchu poruszający się tak przede mną, jak i za mną. Odpowiednio zwiększony dystans obniża ryzyko, choć nie eliminuje nigdy do zera. Najtrudniejszym jest manewr wyprzedzania, podczas którego powinienem podjechać blisko za wyprzedzanym, żeby skrócić czas manewru, jednak w utrudnionych warunkach jesiennych i zimowych nie robię tego… wyprzedzam z dużego dystansu i wyłącznie na odcinku o dużej widoczności.

Jadący zbyt blisko za mną powodują u mnie rodzaj stresu i pewną nerwowość… myslę sobie wtedy, że kierowca (kimkolwiek by nie był) nie ma chyba wyobraźni, jeździ brawurowo i jest dla mnie poważnym zagrożeniem. Muszę skupiać się na drodze przed sobą i zagrożeniu, które jedzie tuż za mną. Uciekam z takiej sytuacji najszybciej, jak tylko mogę.

 

Technika podróżowania…

Trudne warunki powodują dużo większy wysiłek, zarówno fizyczny, jak i psychiczny, W czasie jazdy z wytężonymi wszystkimi zmysłami nasz organizm spala dużo energii, zużywa też wodę. Postoje dużo częściej i dłużej niż niepisany standard podróżniczy (co tankowanie) są koniecznością, a nie wymówką. Gorące posiłki, gorące napoje, rozluźnienie spiętych mięśni, czy skupionego wzroku pomagają podróżować dłużej i bezpieczniej.  Pamiętam zawsze o tym, że podróżowanie ma być przyjemnością, a nie wyzwaniem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Strona używa plików cookies w celu łatwiejszego funkcjonowania. Przebywając na stronie wyrażasz zgodę na ich używanie.