WIATRAKI SAREMA

Kraje bałtyckie, wiatraki na wyspie Sarema, Wilno by night 2017… cz. 2

Kraje bałtyckie, wiatraki na wyspie Sarema, Wilno by night 2017… cz. 2

(…)

Dzień 3…

Budzi mnie warkot silnika… otwieram oczy… łóżko Heńka puste… wyskakuję z ręcznikiem na zewnątrz domku… wszystkie moto stoją, tylko jeden odjechał…ale to nie Heniek – on wraca z kierunku, gdzie zlokalizowane są łazienki…

Wracam do domku zerknąć na zegarek – nie ma jeszcze 6:00 rano… hmmm… nie wiem o co chodzi… idę się kąpać.

Po porannej kąpieli za jeden żeton wracam pod domek. Zaczyna się ruch – chłopacy ospale wypełzują na zewnątrz, pakują motocykle. Nie ma jeszcze 7:00 na zegarze… część siedzi przy stole i wygląda na mocno zmęczonych, a Darek i Heniek wyglądają, jakby od wczoraj czekali w boksach gotowi do wyjazdu…

MOTOCYKLE NA KEMPINGU 1

Podjeżdża pod domki Marek, to on mnie obudził – nie mógł spać, czuł niedosyt z powodu zbyt krótkiego dystansu przejechanego wczoraj, więc pojechał pozwiedzać samotnie wyspę…

Dyscyplina w grupie musi być…

Krótka musztra, przegląd zespołu i problem – nie wszyscy zaliczają test alcomatem… Marek się trochę wkurzył… szybka decyzja – “negatywni” zostają i na własną rękę jadą do punktu noclegu w Wilnie, reszta dosiada maszyn i ruszamy… zbiórka na oddalonej o kilka kilometrów od naszego kampingu stacji paliw Olerex Kuressaare tankla, gdzie wypijemy poranną kawę.

GRUPA MOTO SAREMA

Ja mam poważny problem – w tym roku jeździłem na Google Map z wykorzystaniem mojego IPhona i właśnie wczoraj dostałem SMS z informacją, że przekroczyłem limit transferu i zostałem brutalnie odcięty od sieci. NIe pomogły żadne telefony do operatora – weekend… umowa korporacyjna… brak dostępnego opiekuna… odezwią się w pierwszym dniu roboczym po weekendzie i postarają się pomóc… Jestem całkowicie “ślepy”, zdany na grupę i nie mogę sobie pozwolić nawet na drobną samowolkę, która może skończyć się samotnym powrotem z papierową mapą. Nie znoszę takich sytuacji i zaraz po powrocie zabieram się za przegląd ofert na nawigację…

Tankowanie… szybka kawa z pączkiem i ruszamy. Jest nas połowa, a reszta w areszcie domowym (kempingowym) pracuje nad własną zdolnością do podróżowania. Ruszamny na prom.

FILIZANKA KWA

PROM

Mamy dzisiaj do przejechania dystans ponad 600km… celem jest Wilno… całkiem sporo, jak na plan spędzenia miłego wieczoru (w temacie wyprawy jest sugestia spędzenia nawet nocy) w tym klimatycznym mieście…

Oczywiście po drodze nie obywa się bez małych przygód… Dołącza do nas grupa porannych maruderów, ale tylko na krótko. Zmęczenie daje o sobie znać, część chłopaków potrzebuje przewietrzyć się mocno, podnosząc równocześnie adrenalinę, więc odbija od grupy “turystycznej”, tworząc własną “wyścigową”, prowadzoną przez Pawła i zwiększa prędkość przelotową z maksymalnych 160km/h do ponad 220km/h… po czym już nie udaje nam się ponownie zespolić, mimo prób.

Jadę w grupie “turystycznej” z Markiem, Darkiem i Robertem. Zmieniamy plan drogi, żeby pozbyć się nudy z jazdy prostą, jak drut autostradą via Baltica. Jest ciekawiej, ale i droga zajmuje nam więcej czasu niż zakładaliśmy. Jedziemy… tankujemy.. jedziemy… tankujemy… jemy sandwitche na trawniku stacji paliw… i dalej jedziemy.

MACIEK I MAREK

Jest ciepło, mam cholerne spodnie z kewlarem… czuję, że odparzam pośladki… głowa mnie swędzi od potu pod kaskiem… zaczynam czuć powoli skutki wyprawy rajdowej.

Wilno by night…

Na kwaterę w Wilnie (pod adresem Ramybės g. 3, Vilnius 02103) dolatujemy przed godziną 19:00. Reszty z grupy “wyścigowej” jeszcze nie ma.

DOM KWATERA W WILNIE   DOM W WILNIE I JA

Dołaczają w ciągu godziny.

Kwaterę prowadzi starsze małżeństwo pochodzenia polskiego. Przyjmują chętnie do siebie na pokoje, mają też przygotowany oddzielny budynek piętrowy w ogrodzie do kwaterowania rodzin. Kwatera bardzo blisko Cmentarza na Rossie, blisko też starówki. Warunki bardzo dobre, atmosfera miła, ceny akceptowalne. Dobieramy się w pary, trójki, czwórki i jak się tylko udaje. Mam pokój dwuosobowy na poddaszu… dzielimy z Heńkiem. Niestety długa kolejka pod prysznic, później chwila odpoczynku i ruszamy w miasto ok 22:00.

Spacer uliczkami Wilna, mimo zmęczenia, jest bardzo przyjemny. Szukamy lokalu do zajęcia całą grupą i zjedzenia kolacji. Po dłuższym czasie i wielu próbach w końcu się udaje.

WILNO PIC 1  WILNO PIC 3

WILNO PIC 5  WILNO PIC 4WILNO PIC 2

WILNO PIC 6

WILNO PIC 7

Jest kolacja… znów spacer.. piwo w ulicznym ogródku… bardzo rozweseleni wracamy nocą do łóżek. Rano powrót do domu. Chciałbym być możliwie wcześnie przed wieczorem… w poniedziałek mam ciężki dzień w pracy… muszę się przygotować i troszkę wypocząć.

 

Dzień 4…

Wstajemy wcześnie – ja, Henryk, Darek i Robert. Umówiliśmy się wczoraj, że jedziemy razem dokąd się da… po drodze będziemy się rozdzielać w swoich kierunkach.

Cmentarz na Rossie…

Żegnamy się z właścicielami i tymi z grupy, którzy są już na nogach (nie wszyscy grzecznie wrócili do łóżek…). Obok mamy cmentarz na Rossie, więc obowiązkowo zajeżdżamy… przy bramie starsze panie sprzedają róże…

CMENTARZ NA ROSSIE WILNO   CMENTARZ NA ROSSIE WILNO GRUPA

POMNIK MICKIEWICZA ROSSA WILNO

Składamy hołd…chwilę rozmawiamy ze staruszkami przy bramie.

Wsiadamy na motocykle i w poszukiwaniu śniadania trafiamy gdzieś na obrzeża miasta, gdzie na stacji paliw robimy prawie godzinny postój – jemy śniadanie, pijemy kawę, kupujemy magnesiki i drobne upominki, rozmawiamy,  ustalając przebieg trasy i… ruszamy w drogę do domu.

Granica z Litwą…

Do samej granicy mkniemy w kolumnie czterech motocykli. Prowadzi Darek, ja zamykam… czasami się wymieniamy. Tam się pożegnamy i w dalszej drodze płynnie i bez zsiadania na ląd będziemy się rozdzielać – pierwszy odleci Heniek, później Robert, ja i Darek lecimy razem prawie do samego Włocławka.

MOTOPODROZNI NA GRANICY Z LITWA  GRUPA NA GRANICY LITWA

GOLDWING NA GRANICY Z LITWA

 

Ostra jazda z Darkiem…

Tuż po przekroczeniu granicy przyspieszamy znacznie. Heniek odłącza, niedługo po nim Robert. My z Darkiem bardzo płynnie przemieszczamy się niedzielnie zatłoczonymi odcinkami dróg. W czasie dość dynamicznej jazdy trenujemy synchronizację i współpracę… jest tak, jakbyśmy latami jeździli w parze… wydaje się, że facet czyta w moich myślach, a ja w jego. Nie mogę sobie przypomnieć, czy popełniliśmy gdzieś błąd… a jeśli nawet, to musiał być tak nieznaczący, że nie utkwił w pamięci. Ciasne wyprzedzanie na kole… miejsce na pasie… zamiana miejsca… podjeżdżanie… omijanie… wszystko na pełnym gazie, bez hamowania, płynnie, z pełnym zaufaniem, koniecznym w tych manewrach.

Niewielki błąd… chwila zawahania, albo niepotrzbnie dotknięty hamulec i kraksa gotowa… ale z tym gościem (choć znamy się zaledwie od 4 dni) jeździ się naprawdę pewnie. Pozdrawiam Darku!

Trasa z Augustowa do Sierpca to ponad 250km – przejechaliśmy w 3 godziny, mimo zatłoczonych odcinków w pobliżu Grajewa i Mławy, gdzie mijaliśmy wielokilometrowe korki w tempie wcale nie gorszym od przelotu w terenie zabudowanym, wybierając kolumny niemal stojących samochodów z prawej, lewej i slalomem.

Z Sierpca Darek prowadzi do Włocławka, tam się zatrzymujemy – dla niego to koniec jazdy.. żegnamy się po męsku i ruszam do domu.

Zasnąć w trasie pod domem…

Jestem troszkę zmęczony, taka jazda wyczerpuje bardzo. Do domu mam już tylko 90 km, więc tuż za Włocławkiem zatrzymuję się na leśmym parkingu wyprostować troszkę nogi, uzupełnić płyny… siadam na ziemi, wygodnie opierając się o goldasa i nie spostrzegam kiedy… zasypiam.

Nie wiem, jak długo spałem – obudziła mnie para młodych ludzi, która zatrzymała się na parkingu. Dzięki uprzejmości mam fajną, pamiątową fotografię, a dzięki ich utrzciwości niczego nie straciłem…

SPANIE PRZY GOLDWINGU

 

To był prawdziwy maraton MOTOwytrzymałościowy… 12 motocykli, 3 państwa nadbałtyckie, 4 dni, prawie 2500km, co daje prawie 40 godzin w siodle… MOTOturystyczny hardcore

MARKU NIGDY WIĘCEJ!!!

 

Mapa wyprawy…

MAPA WYPRAWA KRAJE BALTYCKIE

 

 

0 komentarzy w “Kraje bałtyckie, wiatraki na wyspie Sarema, Wilno by night 2017… cz. 2Dodaj komentarz →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *